Evolve – sześć wniosków z przedpremierowej wersji gry

Evolve ma szansę stać się jedną z najciekawszych premier tego roku. Gratka dla miłośników kooperacyjnych zmagań była już dwukrotnie udostępniania dla graczy – w ramach alfa i betatestów – dlatego część z nas mogła już wyrobić sobie opinię na jej temat. I jak na razie pojawiają się zarówno głosy zachwytu jak i sceptycyzmu. Czego można oczekiwać 10 lutego podczas premiery Evolve?

Dla tych którzy nie siedzą w temacie należy się krótkie wyjaśnienie. Evolve to nowa gra twórców Left 4 Dead, która charakteryzuje się niesymetrycznym trybem wieloosobowym. Co to oznacza? W większości gier sieciowych siły po obu stronach są zazwyczaj rozłożone po równo – graczy jest tyle samo, mają podobną siłę ognia i środki do zwalczania przeciwników. Wiecie o co chodzi. Tymczasem w Evolve mamy po jednej stronie czterech łowców o zróżnicowanych umiejętnościach, oraz jednego, potężnego potwora, który w trakcie rozgrywki rośnie w siłę.

I to wszystko w klimatach polowania na tajemnicze bestie, na planecie wymakającej się ludzkości spod kontroli, gdzieś w daleko w przestrzeni kosmicznej. Cool ale nie do końca.

Formuła 4 vs 1 sprawdza się wyśmienicie

Mogłoby się wydawać, że gra w której czterech graczy staje przeciwko jednemu będzie karkołomnym wyzwaniem dla twórców. Szczególnie jeśli dodać, że siła potwora zmienia się wraz z postępem rozgrywki. Jednak Turtle Rock wychodzi z tego zadania zwycięsko i po kilku grach widać, że obie strony maja w miarę równe szanse i żadna nie traci funu z rozgrywki. Przynajmniej takie jest pierwsze wrażenie.

Podejrzewam, że już wkrótce zobaczymy wysyp gier, które będą korzystały z podobnego modelu rozgrywki.

bucket2-hunter-evolve-1920x1080

Evolve to dwie gry w jednej

W Evolve wcielasz się albo w jednego z czterech łowców albo samotnie stajesz do walki jako potężne monstrum. Będąc łowcą musisz nauczyć się współpracować z resztą graczy, bo tylko wtedy będziecie w stanie wytropić chowającego się gdzieś na rozległej, otwartej mapie potwora. Nawet jak uda się go dopaść, pokonanie nie jest takie łatwe, a podstawą sukcesu jest współpraca i umiejętne korzystanie z zdolności łowców.

Rozgrywka zmienia się diametralnie, kiedy wcielasz się w skórę potwora. Po pierwsze, możesz liczyć tylko na siebie, własny spryt i umiejętności. Od pierwszych minut gry nie będzie cię opuszczało poczucie zaszczucia i wrażenie, że łowcy cały czas siedzą ci na karku. Po drugie, wraz z pożywianiem się i ewoluowaniem w kolejne stadia rozwoju twoja siła rośnie i pod koniec stajesz się trudną do pokonania bestią.

To nie jest Left 4 Dead

Jeśli kiedykolwiek graliście w Left 4 Dead to z pewnością pamiętacie emocjonujące walki z tankami – przerośniętymi, niezwykle silnymi zombie, których nie sposób było pokonać w pojedynkę. Jedynie współpracując całą drużyną można było wyjść z tego starcia zwycięsko. Nigdy jednak nie było to łatwe. Evolve jest właśnie takim rozwinięciem tego mechanizmu – walki drużyny z przerośniętym tankiem.

Wiele osób zainteresowanych grą to dawni fani Left 4 Dead.

Podobieństwa się jednak na tym kończą. Podejrzewam, że wiele osób zainteresowanych grą to dawni fani Left 4 Dead, przyciągnięci nowym tytułem tego samego studia. Ja miałem podobnie. Warto jednak pamiętać, że pomimo pewnych podobieństw to zupełnie różne gry i do Evolve należy podejść z zupełnie innymi oczekiwaniami.

Wysoki próg wejścia

Ten punkt łączy się z poprzednim. Left 4 Dead był niezwykle prostą grą dla kogoś kto podchodził do niej po raz pierwszy. Masz w ręku broń, musisz dobiec do safehouse’u po drodze przebijając się przez masy zombie i pomagając towarzyszom w razie potrzeby. I tyle.

Evolve od samego początku stawia przed nami dziesiątki wyborów i możliwości.

Całą masę dodatkowych taktyk, ukrytych ścieżek na mapach i błyskotliwych trików można było nauczyć się później. Na początku wystarczyło tylko ogarnąć celne strzelanie do zombiaków. I między innymi ta prostota zadecydowała o sukcesie Left 4 Dead.

Evolve od samego początku stawia przed nami dziesiątki wyborów i możliwości. Grać potworem czy łowcą? Jeżeli łowcą, to którym? Jak używać umiejętności postaci, jak ogarnąć mapę radzić sobie nie tylko z polowaniem ale także innymi elementami rozgrywki (zwierzęta i rośliny żyjące w dżungli, odpowiednie używanie jetpacka, łączenie ze sobą różnych umiejętności itp.)? I chociaż gra na każdym kroku stara się podpowiedzieć graczowi o co chodzi, na pewno próg wejścia jest wysoki. Przypomina to bardziej grę z gatunku MOBA, gdzie przeciętny noob nie ma łatwego życia.
val-hunter-evolve-1920x1080-0045

Wciąż nie wiadomo co z równowagą rozgrywki

Przy alfie i becie Evolve spędziłem kilkanaście godzin, ale nadal nie mogę jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie czy gra jest odpowiednio zbalansowana. Nie dość, że strony konfliktu są nierówne, ich siła zmienia się w trakcie rozgrywki, to jeszcze wpływ na nią mają zróżnicowane mapy, tryby rozgrywki oraz warianty klas. Nietrudno się domyśleć, że autorzy mają bardzo trudne zadanie przed sobą i po premierze zobaczymy niejeden patch, który będzie próbował poprawić równowagę rozgrywki.

Studio Turtle Rock i wydawca mają ambicje promować Evolve jako tytuł e-sportowy.

Wnioskując po niektórych zabiegach marketingowych (np. filmikach z komentarzem sędziowskim) studio Turtle Rock i wydawca mają ambicje promować Evolve jako tytuł e-sportowy. Jeśli tak jest rzeczywiście, to równowaga pomiędzy stronami będzie najważniejszym elementem rozgrywki.

Zapowiadany wysyp DLC nie wróży niczego dobrego

Początkowo zupełnie umknął mi ten element promocji Evolve. Okazuje się, że DLC do tej gry zapowiadano jeszcze wtedy, gdy nikt jeszcze nie widział nawet jednego oficjalnego screenshota. Teraz także na każdym kroku wydawca podkreśla ileż to fajnych DLC będzie wkrótce dostępnych. O tym jak bardzo promocja DLC przyćmiła nawet samą premierę gry świetnie podsumowuje Jim Sterling.

Podsumowanie

Jeśli napalaliście się wcześniej na Evolve, macie dobrą ekipę, albo przekonał was udział w alfie lub becie – pewnie i tak kupicie grę w okolicach premiery. Jeśli jednak wciąż zastanawiacie się nad zainwestowaniem kasy w ten tytuł, lepiej chyba poczekać na pierwsze recenzje, żeby zobaczyć na ile będzie to kompletny produkty i czy bez DLC gra wystarczy na wiele godzin emocjonującej zabawy.

Skomentuj na Facebooku