Książki Martina wcale nie są lepsze od serialu HBO

Wszyscy wiemy o czym mowa – George Martin napisał świetną sagę fantasy i stworzył nowy gatunek nerda. Jakiś czas po tym pojawiły się zapowiedzi serialu produkcji HBO. Początkowo wszyscy byli podekscytowani i wiązali z serią ogromne nadzieje. Rzeczywistość okazała się jednak nie do zaakceptowania dla prawdziwych fanów. Dzisiejszy wpis jest po to żeby pośmiać się z takich ludzi.

Martin jest świetny w tym co robi i koniec kropka. Stworzył świat niesamowicie złożony, ujmujący i zdolny pomieścić mnóstwo rewelacyjnych postaci, a jego książki czyta się z uśmiechem na ustach i ze łzami w oczach. Nie przeszkadza nawet, że ich rozmiary są gigantyczne i że trzeba czekać na kolejne tomy długie lata. Rozmach historii, mnogość wątków i bohaterów sprawia, że każdy znajdzie tu coś dla siebie, nie mówiąc już o tym, że nie można się nazywać fanem fantastyki jeśli nie czytało się sagi Martina.
dailykraken_gameofthrones2
Serial to już zupełnie inna sprawa. Próba przeniesienia Gry o Tron na ekrany telewizorów wydawała się karkołomnym zadaniem, jednak stacja HBO widać lubi wyzwania. Czy to się udało? Zobaczmy – przed nami już piąty sezon, oglądalność serialu wzrasta i z trudem szukać drugiej tak udanej telewizyjnej produkcji fantasy w ostatnich latach. Co więcej, jestem skłonny powiedzieć, że odcinek z Krwawym Weselem był najbardziej dramatycznym wydarzeniem w historii telewizji. Jeszcze nigdy od czasu powstania tego medium żadna produkcja nie wstrząsnęła tak bardzo widzami, a przynajmniej nie udało się tego tak dobrze udokumentować (wystarczy zobaczyć filmiki z reakcjami na YT).

Przed nami już piąty sezon, oglądalność serialu wzrasta i z trudem szukać drugiej tak udanej telewizyjnej produkcji fantasy.

Mimo tego co chwilę spotykam się z opinią, że serial jest słaby w porównaniu do książki, że scenarzyści grzeszą mieszając wątki czy bohaterów i jak nie warto czekać na kolejne odcinki. Jak każda seria Gra o Tron ma swoje lepsze i gorsze momenty, ale jako osobne medium, zupełnie różne w przekazie od książki wychodzi obronna ręką. Tych wszystkich “prawdziwych fanów” boli jedna rzecz – że Gra o Tron nie jest już ich, a stała się częścią kultury masowej i pozostanie już tam na zawsze. A żeby mogła się tam pojawić potrzebne były pewne skróty, uproszczenia i modyfikacje. Cały świat będzie patrzył na Grę o Tron właśnie przez pryzmat serialu.

Deal with it guys.


Pamiętajcie, że zawsze możecie skomentować wpis na Facebooku.