Oszukano nas, czyli dlaczego gry wyglądają lepiej przed wydaniem

Niedługo po premierze trzeciego Wiedźmina w internecie rozpętała się burzliwa dyskusja wokół jakości efektów graficznych w grze. Gracze zauważyli sporą różnicę pomiędzy tym co pokazano w 2013 roku a efektem finalnym, zarzucając twórcom celowe działanie podyktowane jednoczesnym wydaniem na PC i konsole. Czy słusznie? Czas na komentarz z punktu widzenia dewelopera.

Downgrade – tym terminem fani Wiedźmina przerzucają się od wielu tygodni, a w sieci pojawiały się artykuły pokazujące w czym jest problem. Rzeczywiście w porównaniu do imponującego trailera z 2013 roku pokazywanego na konferencji VGX finalnemu Wieśkowi trochę brakuje. Graczom pecetowym nie trzeba było dużo czasu, żeby wytknąć przyczynę – konsole.

To jak było naprawdę?

W zeszłym tygodniu głos zabrali przedstawiciele studia CD Projekt wyjaśniając, że zastosowane efekty graficzne rzeczywiście uzależnione zostały od wersji konsolowej. Jednocześnie podkreślili, że gdyby nie jednoczesne wydanie na trzech platformach, o takiej grze jaką jest teraz Wiedźmin 3 gracze mogliby tylko pomarzyć. Po prostu PC to znacznie mniejszy rynek niż konsole. Deal with it.

Do tego zarzuty są o tyle nietrafione, że to właśnie wersja pecetowa ma najwięcej dodatkowych bajerów graficznych (w piątkowych inspiracjach podrzucałem wam artykuł Nvidii na ten temat). Posiadacze super-maszyn mogą z gry wycisnąć najwięcej, a z użyciem modów dodatkowo grę podkręcić znacznie powyżej jakości ultra. Z drugiej strony, każdy kto posiada nieco słabszego peceta (czyli na ten przykład – ja) zaliczył opad szczęki, gdy zobaczył jak dobrze gra została zoptymalizowana.
watchdogs_dailykraken

Optymalizacja – słowo klucz

Przedstawiciele CD Projektu tłumaczą, że nie chcieli nikogo oszukać, bo nie widzą tutaj problemu. I to jest najważniejsza część ich wypowiedzi, którą nie wszyscy chyba zrozumieli. To jak gra będzie wyglądać finalnie można zobaczyć dopiero tuż przed premierą, kiedy właściwa produkcja, optymalizacja i testowanie dobiegną końca. Cały ten proces jest więc naturalną częścią produkcji i ciężko żeby producenci widzieli w nim problem. Wspomniany trailer i jakość graficzną w nim przedstawioną zweryfikowała rzeczywistość – po drodze zaszło wiele zmian w silniku, które umożliwiły płynne działanie gry na liczniejszej konfiguracji, ale kosztem niektórych fajerwerków.

To jak gra będzie wyglądać finalnie można zobaczyć dopiero tuż przed premierą

Podobna sytuacja miała miejsce w zeszłym roku przy okazji premiery kolejnych trailerów z Watch Dogs. Gra Ubisoftu miała jednak więcej mankamentów niż tylko downgrade graficzny – począwszy od uciążliwych DLC, przez zwyczajnie wtórny gameplay. Wiedźmin na tym polu nie zawodzi i jest zdecydowanie jedną z najlepszych gier w swoim gatunku.

Nauka na dziś

Jakie wnioski należy wyciągnąć z tego całego zamieszania? Gracze powinni wykazać się nieco większym zrozumieniem – proces produkcji gry wideo kategorii AAA jest tak skomplikowanym procesem, że czasami twórcy pójść muszą na kompromis. Szczególnie w przypadku gier z otwartym światem, gdzie zepsuć się może absolutnie wszystko. Z kolei deweloperzy powinni wziąć sobie do serca uwagi graczy i zaznaczyć wyraźnie przy kolejnym efekciarskim trailerze, że to na razie życzenia dalekie od realizacji.

Na końcu jednak, zamiast spierać się o ilość pikseli i efektów cząsteczkowych na ekranie, znacznie lepiej cieszyć się grą, która bez wątpienia będzie wzorem dla kolejnych gier z gatunku RPG.


Pamiętajcie, że wpis możecie skomentować na Facebooku.