Dzieci i tablety, czyli bezpodstawny strach o przyszłe pokolenia

Co jakiś czas w mediach głównego nurtu pojawia się artykuł, który ma na celu zwrócenie uwagi opinii publicznej na palący problem społeczny i wywołanie wokół niego sensacji. Najczęściej dostaje się grom komputerowym i mediom społecznościowym. Tym razem tygodnik Newsweek postanowił postraszyć tabletami, które zamieniają dzieci w bezmózgie stworzenia mające trudności z przystosowaniem się do życia.

Newsweek alarmuje – co trzeci przedszkolak i uczeń pierwszych klas szkoły podstawowej posiada tablet. Nieustanne obcowanie z technologią w tym wieku ma prowadzić do zaburzeń w rozwoju, zmieniać dzieci w osowiałe zombie albo agresywne potwory – w zależności od sytuacji. Redaktorzy popularnego tygodnika nie próbują wyciągnąć jednak żadnych konkluzji z tego problemu (o czym bardzo fajnie pisał już Wojtek Bieroński na swoim blogu). Pokazują jedynie negatywne zjawisko zostawiając czytelnikom wyciąganie wniosków. A te jak łatwo przewidzieć, do pozytywnych nie należą.

A przecież to jest tylko jedna strona medalu. Brak umiaru i kontroli, szczególnie w przypadku najmłodszych dzieci, zazwyczaj nie kończy się dobrze. Tyle że to dotyczy absolutnie każdej dziedziny życia. Za dużo słodyczy, telewizji, gier, internetu, a nawet aktywności ruchowej i nauki – każda z tych rzeczy może być groźna jeśli z nią przesadzić. Psiałem o tym przy okazji wpisu o dzieciach i grach wideo – negatywne skutki grania w gry komputerowe mogą się pojawić jedynie u tych, którzy wyraźnie z nimi przesadzają.

Ta sama zasada odnosi się do tabletu.

Tablet to również komputer

fot. Newseek
fot. Newseek

Patrząc na coraz cieńsze, lżejsze i bardziej atrakcyjne tablety bardzo łatwo zapomnieć, że to wciąż komputery. Owszem, do laptopów, czy stojących obok biurka „blaszaków” im daleko ale zasada działania tabletów wciąż jest taka sama. Dzieci mogą za ich pomocą bawić się i grać, przeglądać internet albo oglądać filmy. Mogą też uczyć się tym łatwiej, że ich obsługa jest banalna i sprawia mnóstwo radości. Fala strachu przed deprawującymi dzieci komputerami minęła, trzeba nam teraz przeczekać taką samą z tabletami.

Szczęśliwie potencjał tkwiący w tabletach już dawno zauważyli nauczyciele i coraz częściej można usłyszeć o placówkach, które w nauczaniu aktywnie używają właśnie tabletów. Niewielkie, łatwe do przenoszenia urządzenie jest niejednokrotnie lżejsze od podręcznika szkolnego, a przecież jego możliwości są nieporównywalnie większe. Skoro wedle badań, już co trzecie dziecko posiada własny tablet może zamiast straszyć nim rodziców warto zacząć je odpowiednio wykorzystywać? Na początek wystarczy uświadomić rodziców, że ich pociechy mają w rękach uniwersalne pomoce dydaktyczne, o których wcześniejsze pokolenia nauczycieli mogły przeczytać tylko w książkach science fiction.

Czas pogrzebać podręczniki

Jeden tablet jest w stanie pomieścić właściwie wszystkie podręczniki potrzebne dziecku w całym toku nauczania, a jednocześnie rozwiązuje się problem zbyt ciężkiego plecaka. Pomoce dydaktyczne, ćwiczenia, mapy, prezentacje diagramy, ilustracje – koniec z kserowaniem i zużywaniem ton papieru. Nauka i codzienne ćwiczenia można przecież robić na tablecie – znacznie szybciej, łatwiej i przyjemniej.

Problemem więc nie są tutaj dzieci, tylko dorośli, którzy nie wiedzą jak sobie poradzić z technologią. Świadomi tego jakie zagrożenia mogą płynąć z niewłaściwego jej używania, są w stanie zrobić krok dalej i zacząć korzystać z niej w pełni. W ten sposób sprawimy nie tylko, że nauka będzie atrakcyjna i praktycznie stanie się zabawą, ale także przygotujemy dzieci na to co czeka je w przyszłości.

Stracone pokolenie?

Z artykułu zamieszczonego w Newsweeku przebrzmiewa zapowiedź nadchodzącej klęski. Do dziesiątek zagrożeń czyhających na nasze dzieci dochodzi jeszcze wszechobecna technologia, której symbolem dziś stał się tablet. To bardzo ponura wizja i do tego jednostronna. Dla przeciwwagi, polecam więc zapoznać się z reportażem Natalii Hatalskiej o Generacji Z.

Autorka nazywa wprost dzieci nieznające świata bez technologii „pokoleniem, które zmieni świat”.


Jak zawsze czekam na wasze komentarze na Facebooku.

Cover photo by Michael Coghlan (CC BY-SA 2.0)