Świat po Wiedźminie nigdy nie będzie taki sam

Uważam Wiedźmina za grę absolutnie genialną i przełomową. To tytuł, który na nowo zdefiniował sposób w jaki powinny być prezentowane historie z otwartym światem. Tak jak kiedyś za wzór stawiano Skyrima i porównywano z nim kolejne tytuły, tak teraz miejsce na szczycie zajmuje Dziki Gon. Już śpieszę wyjaśnić dlaczego.

Niedawno skończyłem grać w Wiedźmina, więc dopiero teraz mogę wreszcie podsumować swoje doświadczenia z jak na razie najlepszą polską grą. Nie będzie to jednak recenzja, a raczej sposób na rozliczenie się z opowieścią o Geralcie, przy której spędziłem niemal 100 godzin. Przyjrzyjmy się więc kilku elementom designu i fabuły, które sprawiły, że Wiedźmin odstaje na tle innych tytułów z gatunku RPG.

Wiarygodny bohater, wiarygodny świat

Geralt nie jest zaginionym potomkiem umarłego boga, nowym wcieleniem proroka pustynnych plemion ani nawet nie potrafi pochłaniać dusz pokonanych smoków. Owszem posiada nadludzką zwinność i zabija potwory z którymi zwykły człowiek nie miałby najmniejszych szans ale jednocześnie spotyka się się z ostracyzmem i niechęcią niemal każdego kogo napotka. Choć to postać legendarna i napisano o nim niejedną pieśń, jest właściwie zwykłym człowiekiem. To wyróżnia go na tle pretekstowych postaci jakimi najczęściej kierujemy w grach RPG i pozwala o wiele łatwiej się z nim utożsamiać.

W Wiedźminie główny bohater nie potrzebuje ocalić świata przed nieuchronnym kataklizmem, żeby wciągnąć gracza w opisywaną historię. Wręcz przeciwnie, fabuła skupia się na osobistej historii Geralta i osób, na których wiedźminowi zależy. W innych grach RPG w centrum fabuły najczęściej umieszcza się konflikt pomiędzy kilkoma organizacjami. W Dzikim Gonie również takie konflikty znajdziemy, ale są one jedynie tłem dla znacznie bardziej osobistej historii głównego bohatera.
ss_eda99e7f705a113d04ab2a7a36068f3e7b343d17

To fabuła wciąga a nie gra

Istnieje wiele mechanizmów, które pozwalają przykuć gracza do monitora na długie godziny. Znacie to uczucie kiedy nie możecie odłożyć gry, bo macie ochotę wbić jeszcze jeden level? Albo zagrać tylko jeszcze jedną rundę? To wszytko uwarunkowane jest psychologicznie. Sprytne dawkowanie wyzwań i nagród prowadzi do tego, że nie sposób przestać grać – nie ważne czy próbujecie zdobyć loot, nowy poziom, czy odblokować kolejny poziom w Candy Crush. Jest bardzo fajny odcinek Extra Credits na ten temat, jeśli interesuje was temat.

Chociaż w Wiedźminie znajdziecie niektóre z opisywanych wyżej mechanizmów, to nie one przykuwają uwagę gracza. Najwyraźniej twórcy przyjęli zasadę „żadnych kompromisów” przez co chyba żaden z questów stawianych przed graczem nie wydaje się wtórny albo wepchany na siłę, żeby sztucznie zwiększyć czas gry. Wiedźmina odpalamy i nie możemy się od niego oderwać dlatego, że za każdym rogiem czeka na nas nowa ciekawa i inteligentnie napisana opowieść. Fabuła i świat kreowany przed graczem jest tak wiarygodny i interesujący, że nie możemy się doczekać kolejnych, jeszcze nieodkrytych elementów.

Ile razy mieliście wrażenie, że zadania poboczne w grach RPG zostały stworzone zupełnie w oderwaniu od głównego wątku? Owszem zdarzały się perełki, ale nigdy nie miałem takiego poczucia odkrywania żywego i spójnego świata jak podczas pierwszych godzin spędzonych w Białym Sadzie. Historia każdego kolejnego zadania dopowiadała jakiś fragment do poprzedniego sprawiając, że w głowie tworzył się pełny obraz wydarzeń jakie rozegrały się na tym obszarze. I tak samo potem w Velen, Novigradie i Skellige. Widać wyraźnie ile pracy włożono w fabularne dopracowanie i uzasadnienie tych regionów. To naprawdę robi wrażenie i pozostaje w pamięci.

Przełomowa gra?

Zdaję sobie sprawę, że Wiedźmin nie ustrzegł się wielu niedociągnięć, bugów i zwyczajnie słabszych momentów. Nie staram się również przekreślić dziesiątek wcześniejszych gier wideo z gatunku RPG, na które przeznaczyliśmy setki godzin i do dziś wspominamy najlepsze fragmenty. Twórcy Wiedźmina pokazali po prostu, że można zrobić krok dalej, podnieść poprzeczkę jeszcze wyżej, nie iść na łatwiznę tylko dbać o każdy szczegół gry tak długo, aż efekt będzie więcej niż satysfakcjonujący.

Oczami wyobraźni widzę jak w biurach największych deweloperów producenci przyglądają się Wiedźminowi zastanawiając się czemu oni jeszcze takiej gry nie mają w swoim portfolio. CDP Red rzucił im wyzwanie i z wielką niecierpliwością czekam na to kiedy będą mieli odwagę je podjąć.


Czy rzeczywiście Wiedźmin to gra przełomowa? Swoją opinię jak zawsze możecie wyrazić na Facebooku.