Wiedźmin i Siódme morze, czyli jak eksportować polską kulturę na zachód

Nasza kultura i historia nie miała łatwej drogi do świadomości Zachodu. Nie udało się literaturze, problem miała i ciągle ma polska kinematografia – nie licząc kilku chlubnych wyjątków. Niespodziewanie z pomocą przyszły gry, które sprawiły, że stwierdzenie „video game from Polish developer” zaczęło kojarzyć się z wysoką jakość. A wraz z nimi, mimochodem udało się przemycić trochę naszej kultury. Ale to dopiero początek.

Pisać po raz kolejny o sukcesie Wiedźmina Trzeciego to jak próbować sprzedać piasek Beduinowi. Jednak znacznie bardziej niż sam sukces finansowy albo uwielbienie krytyków ciekawy jest rodzimy bagaż kulturowy, który twórcy umieścili w swojej grze. W pierwszej kolejności fabuła, świat i postacie oparte są na książkach Sapkowskiego, więc siłą rzeczy najwięcej nawiązań znajdziemy do Sagi o Geralcie. Na drugim miejscu jest jednak bogactwo inspiracji czerpanych z naszych legend, historii, literatury, sztuki i popkultury. Jeśli graliście (a nie mogliście nie grać, prawda?) to doskonale wiecie, że można niemal nieustannie śmiać się pod nosem odnajdując kolejne nawiązania.

Dla większości zachodnich graczy słowiańska estetyka jest po prostu artystycznym zabiegiem, egzotyką która chociaż ciekawa i nowa nie zachęca ich do głębszej refleksji. Po prostu „slavic theme” stał się teraz modny. Są jednak osoby, które drążąc temat odkrywają zupełnie nieznany dla nich świat naszej kultury. Wystarczy popatrzeć na wątki na Reddicie, gdzie polscy gracze starają się wytłumaczyć fragmenty Wiedźmina, które dla zachodniego odbiorcy nie są już tak oczywiste.

Rzeczpospolita na burzliwym morzu popkultury

Książe Aleksy Gracjan Nowak - brzmi znajomo?
Książę Aleksy Gracjan Nowak – brzmi znajomo?

Tymczasem niespodziewanie pojawił się zupełnie inny produkt popkultury, w którym polska kultura zostaje dostrzeżona i wykorzystana jako inspiracja. Chodzi tutaj o grę fabularną 7th Sea, której druga edycja z niebywałym powodzeniem zbiera właśnie fundusze na Kickstarterze. Jej świat jest bardzo luźno wzorowany na XVII-wiecznej Europie, więc znajdziecie tutaj odpowiedniki największych państw tamtego okresu. Problem w tym, że w pierwszej edycji zabrakło Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Autor 7th Sea dwukrotnie pojawił się w Polsce na konwentach miłośników fantastyki i przy tej okazji fani nie zapomnieli mu tego uwłaczającego braku wytknąć. W drugiej edycji tego błędu już nie popełnił.

W nowej wersji Siedmiu Mórz pojawia się Commonwealth, dwie nacje połączone jedną koroną, w której każdy mieszkaniec jest szlachcicem i obywatelem. Jak przyznaje sam Wick, jeśli można wskazać jedną osobę odpowiedzialną za przemycenie Sarmatów do drugiej edycji, jest nią zmarły niedawno Maciej „Lucek” Sabat. Być może dzięki niemu właśnie do świadomości zachodniego odbiorcy przedrze się wizerunek Rzeczpospolitej jaką my znamy z historii. Może wreszcie przestaniemy być wrzucani do jednego worka z Rosjanami? Do ukończenia zbiórki i wydania podręcznika jeszcze daleko, jednak będę bacznie obserwował jak ten arcyciekawy okres w historii Polski zostanie przetworzony przez zachodnich autorów.

Chwilowa moda czy początek trendu?

Oczywiście ciężko porównywać sukces Wiedźmina i jego ogromny wpływ na popkulturę z podręcznikiem do gry fabularnej. Obie te sytuacje pokazują jednak, że wbrew pielęgnowanym przez lata kompleksom nasz dorobek kulturowy może się sprzedawać, wystarczy tylko nadać mu atrakcyjną formę. To teraz pozostaje czekać tylko na Assassin’s Creed w Warszawie.


Nie zapomnijcie wpaść także na Facebooka i zostawić komentarz.