Warhammer: Vermintide – 5 wniosków z bety

Świat Warhammera nie miał zbyt wiele szczęścia do dobrych gier wideo wydawanych na licencji. Vermintide wraz z zapowiadanym na przyszły rok Warhammerem: Total War dają nadzieję, że zła passa słabych produkcji i mało ambitnych mobilnych tytułów zostanie wreszcie przełamana. Szczęściarze mogli już spróbować swoich sił w walce ze Skavenami. Jak zapowiada się pierwszy FPS w Starym Świecie?

Vermintide to klon Left 4 Dead

Twórcy nawet specjalnie nie kryją się z tym, że ich najnowsza gra czerpie garściami z najlepszego chyba jak dotąd kooperacyjnego zombie shootera. Inspirację, czasem bardzo dosłowną, widać niemal na każdym kroku – w mechanice rozgrywki, projektowaniu przeciwników, wykorzystywaniu przedmiotów, level designie poszczególnych map. I nie ma w tym nic złego, bo przecież mamy wiele udanych klonów gier, które twórczo wykorzystały pierwowzór dodająć od siebie coś nowego. Ostatecznie jednak, Vermintide to Left 4 Dead, w którym hordy zombie zostały zamienione na stada szczuroludzi, a ogarnięta zarazą Ameryka na upadający świat Warhammera.

Jest jednak kilka znaczących różnic, które sprawiają, że gra studia Fatshark stanowi przyjemną odmianę. Rozgrywka kładzie nacisk na walkę wręcz, a broń strzelecka to jedynie dodatek. Gracze do wyboru mają pięciu bohaterów, każdym gra się inaczej i każdy pełni w drużynie inną rolę. Skaveny są również przeciwnikiem innym niż hordy bezmyślnych zombie. Szczury potrafią z łatwością poruszać się po ścianach, wdrapywać na dachy i atakować z ukrycia. Przyzwyczajenia z L4D szybko okażą się zgubne, co jest miłym zaskoczeniem.
dailykraken_vermintide02

Rozgrywka za długa, nagroda zbyt mała

W Left 4 Dead każda kampania podzielona była na kilka mniejszych fragmentów, w którym gracze musieli przebić się z jednego bezpiecznego miejsca do drugiego. W Vermintide jedną mapę można przechodzić nawet godzinę, a przy tak długim czasie rozgrywki bardzo łatwo o porażkę. Wtedy całą zabawę trzeba zaczynać od nowa. To szczególnie frustrujące, ponieważ nagrodę (doświadczenie oraz szansę na otrzymanie lepszych przedmiotów) otrzymujemy jedynie gdy zakończymy misję powodzeniem. A to jest trudne i męczące – szczególnie na początku (dodam, że graliśmy na poziomie normalnym).

W becie dostępne były 3 z zapowiadanych 13 map, więc istnieje szansa, że pozostałe będą pod tym względem bardziej zrównoważone. Cóż z tego, że do częstszej gry zachęcać mają losowane na końcu nagrody, kiedy samo dotarcie do tego momentu jest nużące? Tylko jedna z udostępnionych map nie cierpiała na ten problem.
dailykraken_vermintide00

Klimat Warhammera

Jeśli jak ja darzycie sympatią uniwersum klasycznego Warhammera Fantasy, Vermintide urzeknie was swoim klimatem. Ta gra aż kipi ponurym nastrojem tak charakterystycznym dla Starego Świata. Miasto Ubersreik, wygląda dokładnie tak jak powinno, a jego ulice opanowane są przez plugawych szczuroludzi, które hordami wynurzają się z każdego ciemnego zakamarka. Rasa Skavenów również została przedstawiona jak należy – pojedyncze osobniki są tchórzliwe i nawet unikają bohaterów, w grupach natomiast szybko wpadają w szał i mogą się stać groźnym przeciwnikiem. Co jakiś czas pojawiają się również specjalne jednostki szczuroludzi znane z uniwersum – jak potężne zmutowane szczurogry, czy miotacze kul spaczeniowych.

Po prostu jeśli jesteś fanem Warhammera w Vermintide musisz zagrać. Nie ma wyjścia.
dailykraken_vermintide01

Do wersji finalnej jeszcze daleko

Chociaż Vermintide to klon Left 4 Dead, widać wyraźnie różnice w jakości pomiędzy jednym a drugim produktem. Grę Valve cechuję dbałość o każdy szczegół, natomiast dzieło studia Fatshark razi nas niedoróbkami i słabymi estetycznie szczegółami, które wpływają na odbiór. Sam silnik, modele otoczenia i postaci, efekty świetlne są na przyzwoitym poziome, jednak już podczas rozgrywki razi częste przenikanie przez bohaterów albo przeciwników. Elementy interfejsu i menu również nie powalają – są zwyczajnie brzydkie i nieczytelne. Do dziś zastanawiam się czy decyzja o braku menu gry była czysto designerska, czy deweloperzy po prostu uznali, że gracze powinni oglądać go jak najmniej.

Chociaż Vermintide to klon Left 4 Dead, widać wyraźnie różnice w jakości pomiędzy jednym a drugim.

Wiem, że to jeszcze wersja beta ale przecież do premiery zostały niecałe dwa tygodnie. W tak krótkim czasie nie spodziewam się dramatycznych zmian, co z pewności zaważy na ocenach recenzentów i graczy.

Ta gra ma potencjał

Pomimo niedoróbek i szczegółów, które mogą razić osoby wyczulone na jakość, Vermintide utrzymuje klimat i daje radość z intensywnej rozgrywki. Początkowe klikanie na ślepo trzeba zastąpić odpowiednim wykorzystaniem zdolności swojego bohatera i współpracą z pozostałymi graczami. Vermintide nie będzie arcydziełem ale już teraz jest grą interesującą, której należy dać szansę. W wersji finalnej dostaniemy w sumie 13 map, które zapewnią rozrywkę przynajmniej na jakiś czas.

Jeśli tytuł odniósłby sukces to twórcy mają spore pole do dalszego rozwoju. Skoro to klon Left 4 Dead to aż prosi się o tryb współzawodnictwa, w którym jedna strona prowadzi drużynę śmiałków a druga steruje specjalnymi jednostkami Skavenów. Zapowiedziane dodatkowe postacie w ramach DLC również powinny urozmaicić grę, szczególnie że z obszernego „lore” świata Warhammera pomysły można czerpać garściami.

Będę się przyglądał tej grze z zaciekawieniem.


A jakie jest wasze zdanie na temat nadchodzącej produkcji studia Fatshark? Dajcie znać na Facebooku.