To wspaniałe czasy dla miłośników komputerowych gier RPG. Od zeszłego roku świetnych tytułów pojawiło się tak dużo, że nie sposób wszystkich ograć nie zamykając się na kilka tygodni w jaskini (męskiej czy żeńskiej – nieistotne). To mnie jednak nie powstrzyma przed zestawieniem kilku potencjalnych pomysłów na kolejne.
Przerabianie papierowych RPG-ów na gry komputerowe jest tak starym zabiegiem jak sama branża gier wideo. Developerzy nadal z niego korzystają – w tym roku ma pojawić się Torment: Tides of Numenera bazujący na systemie Monte Cooka, szykuje się kolejna gra w świecie Shadowruna, a twórcy Pillars of Eternity zapowiedzieli współpracę z wydawnictwem Paizo, odpowiedzialnym za niezwykle popularnego Pathfindera. Idźmy za ciosem i zobaczmy jakie jeszcze gry fabularne nadawałyby się do takiej przeróbki.
Wolsung
Ostatnio przyszło mi do głowy, że ktoś powinien zabrać się za licencję Wolsunga i stworzyć “duchowego następcę Arcanum”. Przecież twórcy rodzimej gry fabularnej o brawurowych przygodach dam i dżentelmenów inspirację czerpali z kultowego cRPG-a nieodżałowanego studia Troika. Wolsung doczekał się edycji angielskiej i na zachodzie sprzedaje się również wersja bitewna, więc jakieś skromne fundamenty zostały już podłożone.
Magiczno-parowy świat Wolsunga jest tak bogaty i pełen potencjalnych wyzwań dla graczy, że spokojnie można z niego wykrystalizować dziesiątki godzin angażującego gameplayu. Steampunkowa sceneria wciąż ma wielu fanów, a od czasów Arcanum nie było chyba porządnej gry w tym klimacie. Z uwagi na to, że większość materiałów jest dostępna jedynie po polsku, za ten projekt musiałby się zabrać któryś z rodzimych developerów.
Legenda 5 Kręgów
Gry RPG w klimatach azjatyckich, które jednocześnie nie uciekają w estetykę mangi lub anime, nie cieszą się oszałamiającą popularnością. Z pamięci mogę wymienić Throne of Darkness oraz Jade Empire, które choć udane nie pociągnęły za sobą kolejnych produkcji w podobnych klimatach, czy choćby sequelów. I wielka szkoda, bo wystarczy już kolejnych, różniących się drobnymi szczegółami uniwersów fantasy, wzorowanych na średniowiecznej Europie i trylogii Tolkiena.
Wystarczy już uniwersów fantasy, wzorowanych na średniowiecznej Europie i trylogii Tolkiena.
Dlatego od razu do głowy przychodzi Legenda 5 Kręgów, która na zachodzie jest rozpoznawalną marką i doczekała się kilku edycji RPG-a, karcianki i bitewniaka. Świat legendy oferuje niemało. Jest tu miejsce na epickie walki z demonicznymi oni na murze Kaiu i intrygi pomiędzy wielkimi klanami, które nieuchronnie zmierzają do otwartej wojny. Drużyna bohaterów mogłaby składać się z przedstawicieli wrogich klanów, którzy muszą współpracować pomimo dzielących ich różnic. Dołóżmy do tego mechanikę honoru mającą wpływ na gameplay i mamy potencjalnie świetnego i oryginalnego RPG-a.

Monastyr
To mój personalny faworyt, ale zwyczajnie chciałbym zobaczyć jeszcze więcej komputerowych gier RPG, które odchodzą od schematu klasycznego fantasy. Do takiego podejścia bez wątpienia pasuje Monastyr osadzony w klimatach mrocznego baroku. Świat jest na tyle bogaty i oryginalny a jednocześnie znajomy współczesnemu odbiorcy, że spokojnie mógłby posłużyć za fundament nietuzinkowego cRPG-a.
Jednak z jakichś powodów klimaty barokowo-oświeceniowe nigdy nie cieszyły się dużą popularnością, nie licząc być może kliku gier o piratach. A szkoda, bo to ciągle niezagospodarowany teren. Świat Monastyru pozwala na stworzenie opowieści o upadających ideałach, namacalnej walki z siłami ciemności, trudnych wyborach i ostatnich bohaterskich czynach. Może jednak zamiast RPG-a lepiej zrobić z Monastyru przygodówkę w stylu Telltale Games?

Gasnące Słońca
O komputerowych adaptacjach Gasnących Słońc już pisałem, jak chociażby w przypadku niewydanej gry Fading Suns: Noble Armada. Zresztą tej ostatniej – wedle zapowiedzi – najbliżej było do RPG-a, ponieważ gracz wykonywać miał dziesiątki zadań dla bohaterów rozrzuconych po planetach Znanych Światów i systematycznie rozwijać swoją armadę. Ale wciąż istnieje pole dla gry cRPG czerpiącej garściami z literatury pokroju Diuny Franka Herberta.
Gasnące Słońce wyróżniają się mnogością możliwości fabularnych i obszernością świata. Mamy tutaj walki pomiędzy szlacheckimi rodami, inkwizycję walczącą ze technologią, kościół chroniący swoją trzodę przed zakusami demonów, gildie kupieckie pragnące wyrwać się z drugiego średniowiecza, czy rasę symbiontów próbującą rzucić ludzkość na kolana. Plus wiele innych motywów, wokół których można budować oryginalną scenerię dla bohaterów i questów. Do tego na rynku jest mnóstwo materiałów źródłowych, z których czerpać można pełnymi garściami.

Zew Cthulhu
W świecie znanym z twórczości Lovecrafta powstało już wiele gier. Najbliżej do klasycznego RPG-a wydawnictwa Chaosium doszli twórcy Call of Cthulhu: the Dark Corners of the Earth. Niestety po pewnym czasie rozgrywka ucieka w zwyczajnego FPS-a i klasyczny survival horror. A przecież najbardziej charakterystycznymi cechami prozy Lovecrafta są przede wszystkim śledztwa i zetknięcie ze śladami bluźnierczych tajemnic spoza tego świata.
Chciałbym zobaczyć grę w której prowadzilibyśmy grupę badaczy o różnych umiejętnościach, którzy mieliby rozwiązać tajemnicze śledztwo. Większość czasu spędzalibyśmy na rozwiązywaniu zagadek, przegrzebywaniu bibliotek i rozmowie z bohaterami niezależnymi. Oczywiście nie mogłoby zabraknąć starć z dziwacznymi monstrami i mechaniki poczytalności, która zmuszałaby gracza do dokonywania trudnych wyborów – ryzykować szaleństwo żeby odkryć kolejny element układanki, czy może jednak tym razem odpuścić?
To chyba najbardziej realistyczna propozycja ze wszystkich przedstawionych powyżej, bo równie dobrze można ją zrealizować w ramach innego gatunku niż cRPG.
Jeśli chcielibyście dodać coś do tej listy albo udowodnić mi, że nie mam racji, skomentujcie wpis na Facebooku.






