Wojownik autostrady. Piekło na autostradzie – recenzja

Wojownik autostrady to pierwsza paragrafówka, w jaką zagrałem. Gdzieś w głębokich latach 90., pierwszy tom serii pojawił się w naszym domu za sprawą starszego brata. Na okładce książki znajdowało się zdjęcie twardziela ściskającego w ręku strzelbę, obiecujące młodemu chłopakowi akcję i przygodę rodem z amerykańskiego kina. Od tego czasu minęło co najmniej 25 lat. Dzisiaj pierwsze polskie wydanie serii wydawnictwa Amber jest nie tylko trudno dostępne, ale i mało atrakcyjne dla współczesnego odbiorcy. Na szczęście Wydawnictwo Nowa Baśń postanowiło na nowo przybliżyć kultową serię Joe Devera polskiemu czytelnikowi.

Bestseller pośród gier paragrafowych

Joe Dever był jednym z najbardziej znanych i popularnych pisarzy gier paragrafowych. Stworzona przez niego seria Samotny Wilk sprzedała się w ponad 11 milionach egzemplarzy na całym świecie. Polscy fani paragrafówek mieli okazję poznać Samotnego Wilka dzięki wydawnictwu Copernicus Corporation, ale w naszym języku ukazało się jedynie pierwsze 10 tomów (z serii, która obejmuje aż 32 tomy!).

W przeciwieństwie do Samotnego Wilka, który czerpie inspiracje z klasycznego fantasy i gier fabularnych, Wojownik Autostrady przenosi nas do postapokaliptycznej Ameryki. USA zostały zniszczone w wyniku nuklearnego ataku. Międzynarodowa organizacja terrorystyczna, znana jako HAVOC, zdobyła kilka głowic nuklearnych. Użyła ich do szantażu przywódców państw na całym świecie i chociaż większość z terrorystów została pojmanych, to rakiety odpalono przynosząc zniszczenie całemu światu. 

Głównym bohaterem, tytułowym wojownikiem autostrady, jest Cal Phoenix 20-letni ocalony z atomowej apokalipsy. Przypadek sprawił, że młody Cal w dzień apokalipsy znalazł się głęboko pod ziemią, zwiedzają wnętrze nowoczesnego kompleksu kopalni zarządzanej przez swojego wuja. Dzięki temu udało się przetrwać atak atomowy, ale jednocześnie Cal został pogrzebany wraz z bliskimi pod powierzchnią ziemi. Dopiero po kilku latach udało się wyjść na powierzchnię i nawiązać kontakt z grupą innych ocalałych. Tak powstała kolonia DC-1, której Cal został zwiadowcą i strażnikiem.

Fabuła zaczyna się w momencie, kiedy kolonii coraz bardziej zaczynają grozić motocyklowe gangi, grasujące po zniszczonych drogach Teksasu. Kolonia nawiązuje kontakt z innymi ocalałymi oddalonymi wiele mil na zachód i postanawia wyruszyć w morderczą trasę, mając nadzieję połączyć siły i wzmocnić swoją pozycję. Droga z Dallas do Big Spring nie będzie łatwa i od twoich umiejętności, decyzji i odrobiny szczęścia zależeć będzie powodzenie tej wyprawy.

Co kryje się pod maską?

Zanim jednak przejdziemy do samej gry, autor przeprowadzi nas przez jej reguły i tworzenie naszego bohatera. Wojownik autostrady opiera się na zmodyfikowanym systemie Samotnego Wilka. Mamy więc dwie najważniejsze cechy, Walkę wręcz i Wytrzymałość, które określają naszą sprawność bojową oraz liczbę obrażeń, które dzielą nas od śmierci. Nowością jest natomiast zestaw pięciu Sprawności (Prowadzenie pojazdów, Strzelanie, Przetrwanie, Zwinność, Spostrzegawczość), które wielokrotnie zostaną poddane próbie podczas gry. Wynik testu może zadecydować o życiu bądź śmierci Cala.

Podczas gry zmian na karcie akcje dokonujemy nieustannie, więc dobrze mieć pod ręką ołówek i gumkę

Wartość Walki wręcz i Wytrzymałości określa się za pomocą rzutu kostką k10 (lub wybierając na ślepo cyfrę z Tabeli Liczb Losowych zamieszczonej na końcu książki). Z kolei wszystkie Sprawności mają na początku wartość 3, a gracz może rozdzielić pomiędzy nie 9 dodatkowych punktów (ale nie więcej niż po 3 na sprawność). Starsi fani Wojownika autostrady mogą zauważyć tutaj zmianę. W pierwszej edycji gry, wydanej u nas w latach 90. dodatkowych punktów do rozdysponowania było zaledwie 4, więc tym razem będzie nieco łatwiej przeżyć. Więcej o zmianach, które zatwierdził jeszcze sam autor przed swoją śmiercią, możecie poczytać w jednym z postów na fanpage’u Daily Krakena.

Następnie przechodzimy do wyboru ekwipunku, z którym Cal zacznie swoją przygodę. W plecaku zmieścić się może 10 przedmiotów, jednak im więcej ich jest, tym większą otrzymujemy karę do Zwinności. Podobnie jak w Samotnym Wilku, podczas gry istotne jest posiadanie żywności oraz przyborów medycznych, które pozwolą uleczyć rany. Nowością jest natomiast manierka, którą należy regularnie uzupełniać. Jeśli podczas gry pojawi się zapis mówiący o tym, że Cal musi się napić wody albo zjeść posiłek, a nam akurat zasoby się skończyły, oznacza to utratę 3 punktów Wytrzymałości. 

Na końcu otrzymujemy nóż myśliwski i wybieramy jedną sztukę broni palnej spośród kilku opcji. Dostajemy też przydział amunicji. Jak się wkrótce przekonamy, podczas gry liczy się każdy nabój. Wszystkie wartości cech, sprawności oraz cały ekwipunek wybrany podczas tworzenia postaci, można zanotować na specjalnie przygotowanej karcie bohatera (zwanej tutaj kartą akcji).

Gaz do dechy!

Śmierć czeka niemal na każdym zakręcie

Po stworzeniu bohatera możemy przejść do właściwej gry. Wojownik autostrady praktycznie od pierwszych stron wrzuca nas w wydarzenia pełne akcji, strzelanin i niebezpieczeństw. Kolejne paragrafy wcale nie zwalniają i rzadko kiedy zarówno Cal, jak i czytelnik mają szansę odsapnąć. Pierwszy tom ma opinię morderczego i chociaż podniesienie wartości Sprawności ułatwia wyjście z niektórych sytuacji, to trzeba jednak przygotować się na to, że śmierć czeka w każdym paragrafie.

Przez całą historię czuć wyraźnie inspiracją filmem Mad Max i klimatem postapokalipsy. Motocyklowe gangi nieustannie depczą nam po piętach, a szalone gonitwy na autostradach pełne są strzelanin i brawurowych manewrów. Zasobów jest mało i niejednokrotnie musimy podjąć decyzje czy zużywać amunicję, czy też lepiej zachować ją na później. Na swojej drodze wielokrotnie będziemy musieli pośród ruin poszukiwać przydatnych przedmiotów — ten motyw jest charakterystyczny dla opowieści z gatunku post-apo. Cal nie będzie w stanie jednak wszystkiego ze sobą zabrać. Które ze znalezionych przedmiotów będą przydatne, a które zostawić? Lektura wymaga od nas podejmowania wielu takich decyzji i posiadanie odpowiedniego przedmiotu może odkryć alternatywną ścieżkę albo pozwoli uniknąć niebezpiecznej walki, albo obrażeń.

Polska edycja została wydana na wysokim poziomie i w niczym nie przypomina tego z lat 90. Twarda oprawa, zupełnie odświeżona szata graficzna, nowe ilustracje i współczesny skład tchnęły w tę książkę nowe życie. Natomiast pomiędzy okładkami znajdziecie te same 350 paragrafów przepełnionych wartką akcją i śmiertelnymi wyzwaniami (choć w nowym tłumaczeniu). Miłym dodatkiem jest kieszonka po wewnętrznej stronie okładki, w której można trzymać mapę centralnego Teksasu, co gwarantuje, że nie zgubi tej przydatnej podczas gry pomocy. W przedsprzedaży dostępne było również wydanie kolekcjonerskie, zawierając pudełko wypełnione gadżetami.

Wojownik był moim wprowadzeniem do interaktywnej opowieści (o tym również kiedyś pisałem na fanpage’u Daily Krakena). W pierwszy tom zagrałem na długo przed odkryciem gier fabularnych i wciąż pozostaje dla mnie wzorem dla innych paragrafówek. Chociaż Wojownika rozegrałem wielokrotnie w przeszłości, powrót do zniszczonego Teksasu był tak samo ekscytujący, jak za pierwszym razem. To świetna lektura na wieczór lub dwa, szczególnie podczas pandemii, daje namiastkę rozegrania sesji w postapokaliptycznego RPG-a. Wydawnictwo Nowa Baśń przygotowuje już kolejny tom serii i przyznam szczerze, że nie mogę się doczekać.

Recenzja powstała na podstawie kopii udostępnionej przez Wydawnictwo Nowa Baśń.