
Poniższy materiał jest sponsorowany. Podręcznik został przekazany do recenzji nieodpłatnie, a wydawnictwo Black Monk nie miało wpływ na jej treść.
Jedyny Pierścień na dobre zyskał sobie miano udanej i wiernej adaptacji dzieł Tolkiena na język gier fabularnych. Już pierwsza edycja systemu cieszyła się sporym uznaniem fanów, a zbiórka na drugą edycja biła rekordy podczas zbiórki na Kickstarterze. Żaden system nie może jednak trwać, bez żyjącej linii wydawniczej dlatego czas przyjrzeć się *W ruinach utraconego królestwa — suplementowi przeznaczonemu dla prowadzących Jedyny Pierścień, który opisuje ziemie południowego Eriadoru.
Białe plamy
W ruinach utraconego królestwa rozwija informacje zawarte w podręczniku głównym do Jedynego Pierścienia. Domyślnym settingiem dla kampanii rozgrywanych w tym systemie jest Eriador, ale w podstawce autorzy skupiają się na jego północnej części — okolicach Shire, Bree, Rivendell i ogólnie ziemiach na północ od Brandywiny. Region na południe od tego obszaru, czyli pozostałości dawnego królestwa Arnoru, nie doczekały się swoich opisów i jeśli prowadzący planował posłać tam swoich graczy, musiał zdać się na własną wiedzę i wyobraźnię.
W dziełach Tolkiena ten obszar nigdy nie doczekał się dokładniejszego opisu. Poza paroma wzmiankami nie dysponujemy żadnymi pewnymi informacjami. Autorzy dodatku musieli więc sami dopisać brakujące informacje, twórczo interpretując wzmianki, które można znaleźć na stronach Władcy Pierścieni. Jeśli bazować tylko na twórczości mistrza, region ten byłyby zupełnie opustoszały, zniszczone przez dawne wojny, plagi i katastrofy. Już na wstępie autorzy zaznaczają, że pozwolili sobie na kilka autorskich zmian, żeby ułatwić prowadzenie kampanii w ruinach dawnego Arnoru. Przykładowo Tolkien opisał, że miasto Tharbad zostało całkowicie zniszczone podczas powodzi. Autorzy W ruinach utraconego królestwa uznali jednak, że w ruinach miasta wciąż żyją resztki dawnych mieszkańców, tworząc z niego znacznie ciekawsze miejsce na trasie wędrówki.

Mroczne pustkowia
Klimat tego obszaru pozostaje jednak zgodny z założeniami Tolkiena – to pustkowie, przez który można wędrować dniami, nim odnajdzie się zamieszkaną osadę. Nawet wtedy trudno będzie o bezpieczne schronienie, bo mieszkańcy tego regionu są nieufni i zamknięci w odizolowanych społecznościach. W dodatku znajdziemy opis już Tharbadu (wraz ze szczegółową mapą), osady Lond Daer położonej u ujścia Szarej Wody, zalesiony przylądek Eryn Vorn zamieszkany przez tajemniczych drzewian, czy bagniska zwane Łabędzimi Łęgami.
Czytając opisy ma się wrażenie, że jest to miejsc zupełnie odmienne od tego, co widzą awanturnicy wędrujący wzdłuż Wielkiego Gościńca Wschodniego. Niewielkie skupiska ludności są niczym ostatnie płomyki nadziei, która tli się jeszcze pomimo padającego wszędzie Cienia. Nie są to płomienie, od którego rozpalą się serca odważnych ludzi. Wręcz przeciwnie, ta kraina umiera i pozostaje kwestią czasu, kiedy ostatnie z tych płomieni zgasną.
Rozgrywanie kampanii w tym regionie wymaga nieco innego podejścia. Chociaż miasto Tharbad może posłużyć za schronienie, wcale nie należy do bezpiecznych miejsc. W ruinach niegdyś pięknej osady rządzi samozwańczy watażka, a podlegli mu ludzie nie należą do honorowych. Bohaterowie muszą najpierw zapewnić sobie bezpieczeństwo i respekt, żeby móc nazwać Tharbad bezpieczną przystanią, do której można wrócić po wyprawie na pustkowia.

Gromadzą się czarne chmury
W ruinach utraconego królestwa dostarcza też garści nowych antagonistów, gotowych do wykorzystania w swoich kampaniach. Czarni Numenorejczycy, agenci Sarumana i łupieżcy z Dunlandu to trzy nowe grupy przeciwników, każde ze swoimi celami i dążeniami. Przydatnym narzędziem jest kalendarium działań każdej z tych grup, które pozwala nadać dynamiki ich akcjom i zwiastują dramatyczne wydarzenia dla regionu, o ile niecne zamiary nie zostaną powstrzymane przez śmiałych bohaterów.
Najciekawszą z tych trzech grup są zdecydowanie Czarni Numenorejczycy, których agenci wyruszyli do Eriadoru na pokładzie wielkiego okrętu, który patroluje wybrzeże i wysyła swoich posłańców w głąb lądu. Z kolei przy okazji opisu agentów Sarumana, doczekaliśmy się kilka porad o tym, jak wprowadzić Białego Czarodzieja do kampanii. Co ciekawe, w czasach kiedy toczy się akcja Jedynego Pierścienia, Saruman nie jest jeszcze zdrajcą. Wręcz przeciwnie, może zostać patronem Bohaterów Graczy na tej samej zasadzie, co patroni opisani w podręczniku głównym. Oczywiście taka sytuacja nie może trwać wiecznie, więc wraz z upływem lat kampanii prawdziwie oblicze czarodzieja będzie coraz bardziej widoczne.

Tuzin tajemnic do odkrycia
Najmocniejszą stroną dodatku jest jednak opis dwunastu tajemniczych miejsc, gotowych do wykorzystania na sesjach Jedynego Pierścienia. Zważywszy na to, że w podręczniku podstawowym prowadzący otrzymali tylko jedno takie przykładowe miejsce, tutaj znajdziemy prawdziwą skarbnicę materiałów. Opisy zajmują ponad połowę dodatku i rozsiane są po całym Eriadorze, nie tylko jego południowej części. Znajdziemy tutaj zarówno miejsca dobrze znane fanom Tolkiena, takie jak Wichrowy Czub, Białe Wieże, jak i zupełnie nowe punkty na mapie.
Wszystkie tajemnicze miejsca zostały opisane według schematu znanego z podręcznika głównego do Jedynego Pierścienia. Mamy więc pogłoski na jego temat, wraz z obszerniejszym wyjaśnieniem i historią, pomysły na wydarzenia podczas podróży, mapami i przekrojami samego miejsca oraz statystykami bohaterów i monstrów, które napotkać mogą bohaterowie. Tajemnicze miejsca są zróżnicowane i sprawiają, że jest w czym wybierać.
Nieodkryte ścieżki
W ruinach utraconego królestwa z jednej strony rozwija informacje przedstawione w podręczniku głównym do Jedynego Pierścienia, z drugiej wędruje na zupełnie nowe obszary, odległe od tradycyjnego tolkienowskiego klimatu. Czytając ten dodatek, ma się wrażenie, że kampania zbudowana na podstawie zawartych tutaj materiałów, będzie znacznie mroczniejsza od tego, do czego przywykliśmy. To odważny krok ze strony autorów, ale moim zdaniem bardzo udany.Sięgając po W ruinach utraconego królestwa, prowadzący dostają mnóstwo świetnego materiału. Przypadnie do gustu wszystkim tym, którzy chcieliby spróbować coś innego niż podążanie utartymi szlakami i pragną zboczyć na nowe nieodkryte ścieżki.





