
Poniższy materiał jest sponsorowany. Podręcznik został przekazany do recenzji nieodpłatnie, a wydawnictwo Black Monk nie miało wpływ na jej treść. Recenzja powstała na podstawie lektury podręcznika oraz rozegranej sesji.
Jeśli ktoś chciałby zaprezentować wam Coriolisa jednym zdaniem, istnieje spora szansa, że brzmiałoby ono „Baśnie tysiąca i jednej nocy w kosmosie”. Wydany pierwotnie w 2017 roku RPG w klimatach science fiction trafia na polski w rynek. System ma wypełnić niszę w katalogu Black Monk Games pozostawioną przez Mothership i jednocześnie trafić do znacznie większej grupy odbiorców. Jaki jest Coriolis, dla kogo to gra i jak wypada na tle pozostałych gier z rodziny Year Zero Engine?
Świat Trzeciego Horyzontu
Autorzy Coriolisa nie ukrywają, że ich system czerpie sporo inspiracji z klasyków SF, wymieniając takie przykłady jak serial Firefly, powieść Przestrzeń objawienia oraz film Obcy. To, co ma odróżniać go od większości gier na rynku to nawiązania do kultury i estetyki Bliskiego Wschodu, które nieustannie towarzyszą lekturze podręcznika. W Coriolis mistycyzm i religijność przeplata się z technologią i nauką, a elementy świata zaczerpnięte są wprost z legend bliskowschodnich.
W świecie Coriolisa ludzkość sięgnęła gwiazd wieki temu, a podróż międzygwiezdna możliwa jest dzięki portalom pozostawionym przez tajemniczą, starożytną rasę. Tytułowy Trzeci Horyzont to fragment przestrzeni kosmicznej, który został odcięty od pierwszych dwóch obszarów kolonizacji na skutek “wojen o portale”. Zamknięcie portali pogrążyło Horyzont w stagnacji aż do przybycia Zenitu, gigantycznego statku kolonizacyjnego, który rozpoczął swoją podróż na długo przed odkryciem portali. Pojawienie się nowej siły w regionie rozpoczęło erę przyspieszonego rozwoju, ale jednocześnie zasiało nasiona konfliktów, które w buzującym tyglu kulturowym z łatwością mogą przerodzić się w krwawy konflikt.
Kilka ostatnich wydarzeń może być przyczyną kolejnej fali niepokojów. Z wnętrza gazowego giganta przybyli Emisariusze, tajemnicze istoty, których jedni uważają za proroków i inkarnacje świętych Ikon, a inni za heretyków. W reakcji na pojawienie się przybyszów zakon Pariasa zamknął dostęp do swojego macierzystego świata, grożąc zachwianiem równowagi handlowej w regionie. W różnych częściach Horyzontu mistyczne moce zaczęły manifestować się u przypadkowych ludzi, niektórych doprowadzając do szaleństwa. Wielu uważa, że pośród gwiazd, w mroku pomiędzy nimi, widać złowieszcze omeny.
Tak wygląda wszechświat, do którego wkraczają postaci graczy.

Pielgrzymi, kupcy, najemnicy, odkrywcy
W Coriolis gracze wcielają się w członków załogi statku kosmicznego, podróżujących przez układy gwiezdne Trzeciego Horyzontu. To, czym konkretnie będą się zajmować i jaki będzie ich cel, zależy w dużej mierze od grających. W przeciwieństwie do innych gier fabularnych z rodziny Year Zero Engine, w Coriolis konwencja gry jest bardzo szeroka. Podczas tworzenia postaci, gracze wspólnie wybierają jeden z czterech ogólnych toposów dla swojej grupy. Mogą to być wolni kupcy, najemnicy, eksploratorzy, agenci i pielgrzymi. Każdy z tych nich dzieli się na kilka podtypów, a autorzy podrzucają garść pomysłów na to, jak łączyć je z archetypami bohaterów. Tych ostatnich jest 11 – Agentka, Artysta, Kaznodzieja, Łowca danych, Naukowczyni, Negocjatorka, Pilotka, Pionier, Ścigany, Załogantka i Żołnierz.
Istotnym krokiem podczas tworzenia postaci jest określenie jej pochodzenia. Bohaterowie mogą pochodzić od pierwotnych kolonizatorów Horyzontu albo być potomkami Zenitian. To, na jakiej planecie lub stacji kosmicznej się wychowali, również ma znaczenie. Gracz może też zdecydować, że jego postać nie jest człowiekiem czystej krwi, ale tzw. humanidem, doskonale przystosowanym do życia w środowisku rodzimej planety.
Jeśli chodzi o mechanikę, postacie opisane są, podobnie jak w przypadku innych systemów YZE, czterema atrybutami (Siła, Sprawność, Bystrość, Osobowość) oraz przypisanymi do nich umiejętnościami (m.in. Walka Dystansowa, Manipulacja, Dżin Danych, czy Medikurgia). Umiejętności dzielą się na ogólne, które zawsze można testować oraz zaawansowane, z których nie można korzystać, jeśli gracz nie zainwestował w nie chociaż jednego punktu.
Sposobem na zróżnicowanie postaci jest dosyć obszerna lista talentów. Oprócz ogólnych, z których gracz może wybrać jeden wedle uznania, losuje talent Ikon, czyli zdolność powiązaną z religią powszechnie wyzwaną w całym Horyzoncie, a cała grupa wybiera talent dla swojej drużyny (z listy dostępnych dla wybranego wcześniej toposu). W mechanice talenty odzwierciadlają również moce mistyczne, modyfikacje bioniczne oraz posiadane cyberwszczepy.
Obowiązkowym elementem kreacji postaci jest wybór jednego z dostępnych statków kosmicznych albo stworzenie własnej jednostki. Będzie on podstawowym środkiem transportu grupy i domem, do którego będą wracać pomiędzy przygodami. Posiadanie statku wiąże się jednak z konsekwencjami. Na start postacie graczy obarczone są kredytem w wysokości połowy wartości statku (a jak można się domyślać, jest to suma astronomiczna). To, komu postacie są winne pieniądze, jest jednym z wątków przygód czekających na rozwinięcie podczas gry. Podobnie jest z wyborem wspólnego adwersarza i patrona grupy, a także osobistych perypetii i relacji pomiędzy postaciami.
Wznosząc modły do Ikon
Podobnie jak w większości RPG-ów wydawnictwa Free League, w Coriolis mechanika opiera się na rzutach pulami k6. Najczęściej sumujemy wartość atrybutu i przypisanej do niej umiejętności, czasami dodając bonus wynikający z używanego sprzętu. Uzyskana wartość to liczba kości k6, którą rzucamy. Każda wyrzucona „szóstka” to sukces, a udana akcja wymaga zazwyczaj tylko jednego sukcesu. Wszelkie nadmiarowe mogą zostać wykorzystane do zwiększenia efektu testu, np. zadania dodatkowych obrażeń, zmniejszenia czasu wykonywanej akcji, lub zadania rany krytycznej.
Nieudany test zawsze można forsować i w Coriolis jest to nazywane wznoszeniem modłów do Ikon. Modlitwa pozwala przerzucić wszystkie kości, na których nie ma sukcesu i tym samym zwiększyć szansę na powodzenie akcji. Konsekwencją takiego przerzutu jest wręczenie MG jednego Punktu Mroku, który może zostać wykorzystany do wspierania akcji BN-ów albo uprzykrzania życia postaciom graczy.

Kult Ikon jest również wykorzystywany w mechanice na inne sposoby — przejście przez portal międzygwiezdny wymaga udanej modlitwy, a postać, która wcześniej złoży ofiary i modlitwy w kaplicy może zapewnić sobie bonus do rzutu podczas testu, związanego z wybraną Ikoną. Wspomniane wcześniej Punkty Mroku są odzwierciedleniem „Mroku spomiędzy gwiazd”, tajemniczej złowrogiej siły będącej zagrożeniem dla duszy i umysłu. W praktyce jest to narzędzie dla MG, pozwalające manipulować niektórymi sytuacjami w grze. Podobnie jak w niektórych innych grach YZE, nie podoba mi się, w jaki sposób system uzależnia od arbitralnej decyzji MG takie sytuacje jak brak amunicji, zacięcie broni albo uaktywnienie się defekt statku kosmicznego.
Należy podkreślić również, że Coriolis korzysta z wcześniejszej iteracji systemu i jest nieco bardziej rozbudowany, w porównaniu do nowszych systemów. Przykładowo podczas walki wyróżniamy aż pięć różnych akcji (długą, normalną, krótką, darmową oraz reakcję). Odległości i poruszanie się postaci mierzone są za pomocą kategorii, które odpowiadają określonej liczbie metrów, zamiast ze znacznie prostszych stref. Nie jest to jakaś wielka przeszkoda, ale trzeba mieć ją na uwadze, szczególnie kiedy po Coriolis sięga ktoś, kto miał do czynienia z innymi systemami z rodziny YZE. No i nie należy zapomnieć, że cechą charakterystyczną gier zaprojektowanych przez Free League jest przedkładanie formy nad czytelnością. O ile wnętrze i skład podręcznika zachwyca, to czasami trudno odnaleźć się w treści, szczególnie w rozdziałach opisujących mechanikę.
Swoją drogą bardzo żałuję, że polscy wydawcy nie dogadali się co do jednolitego nazewnictwa mechanicznego i przez to np. ang. „Broken”, czyli stan, w którym znajduje się bohater po utracie wszystkich punktów wytrzymałości, w grach wydanych przez Galaktę tłumaczy się jako „Pokonany”, a w Coriolis „Poturbowany”. A szkoda, bo jednolite terminy ułatwiałyby przesiadkę pomiędzy systemami.

Odkrywając tajemnice Trzeciego Horyzontu
Coriolis zdecydowanie wyróżnia się na tle innych gier z gatunku SF unikatowym światem i klimatem. Opis settingu zajmuje niemal połowę podręcznika i w tej części znajdziemy mnóstwo pomysłów na stworzenie własnej kampanii. Bardzo podoba mi się konstrukcja świata, który wyraźnie stoi na krawędzi kryzysu. Mnogość stronnictw politycznych i społecznych, każde walczące o własne interesy, buduje żyjący świat wokół postaci graczy. Mnóstwo zróżnicowanych miejsc do rozgrywania przygód, na czele z tytułową stacją kosmiczną Coriolis, gdzie przecinają się interesy wielkich tego świata, tylko czekają na śmiałków.
Do tego silny wątek kultu Ikon, który, chociaż jest religią wspólną dla całego Trzeciego Horyzontu, to już przejawia oznaki nadchodzącej schizmy. No i na koniec zostaje mnogość tajemnic czekających na odkrycie przez bohaterów. Nie bez powodu część podręcznika poświęcona stworzeniom, jakie można napotkać podczas przygód, przeznaczona jest jedynie dla oczu MG. Do tej pory udało mi się rozegrać tylko jedną sesję i mam poczucie, że to zdecydowanie za mało, żeby naprawdę poznać Coriolisa. Lektura podręcznika zachęca mnie jednak, żeby sięgnąć po więcej.






